Krótko, zwięźle i na temat. Nienawidzę przyjmować gości szczególnie z takich okazji jak urodziny. Zawsze zapraszam na obiad, tort i poczęstunek w formie sałatek, ciast i innych przyjemności. Nienawidzę! W każde moje, męża i dziecka urodziny tak przyjmuję rodzinę. Albo się ogarnę na następny raz albo wyprawię każdą imprezę w restauracji, bawialni i chuj wielki na to położę! Obiecałam sobie, że po drugim porodzie biorę się za siebie. Byłam przekonana (co nie można powiedzieć o mojej intuicji), że drugim dzieckiem będzie dziewczynka i łatwiej poradzę sobie z czasem. Teraz wiem, iż spodziewając się kolejnego chłopca wiem, że będę miała przesrane. Kocham swoje dzieci (a raczej póki co jedno, bo nie mam czasu myśleć o drugiej ciąży z 3 latkiem na karku pracując) to dają mi tak w kość, że najchętniej wyjechałabym zostawiając wszystko za sobą. Co innego odwiedzać regularnie fryzjera, kosmetyczkę, robić sztuczne rzęsy. Mogę wtedy oddać się kuchni, dzieciom, imprezom. Mogę wtedy uczyć się gotować, być zorganizowana w pracy. Jest to kosztowne, ale jakże pożyteczne dla Matki Polki z dwójką dzieci pracującą w stresującym zawodzie. Póki co mam wrażenie, że czasu brakuje mi również na tego typu przyjemności. Czas to zmienić. Czas wziąć się za siebie, dom, pracę, mieszkanie. Czas powoli kompletować wyprawkę dla Natanka, czas ogarnąć jesienno-zimową garderobę Alanka. Czas. Krótko, zwięźle i na temat.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz