Czas wrócić do pisania dla samej siebie. Internet to zło! Wiele razy to podkreślałam i wiele jeszcze będę. Tu nie ma miejsca na łzy, narzekanie, błędy i proszenie o pomoc. Tu musisz być idealna - matka polka nieskazitelna. Tu musisz być zadbana, mająca energii i pomysłów na całe życie, przystojnego męża i IDEALNE dzieci. Idealne czyli jakie? Najlepiej i córkę i syna. Albo dwie córki. Dwóch chłopców? To już według internetowej społeczności masz przechlapane, nie masz szczęścia i Twoje życie jest do dupy. Tak, spotkaliśmy się z takimi komentarzami. Jest nam po prostu przykro. I czasem jeszcze bardziej marzy mi się córka. Ale! Póki co nie czerpię tyle radości z podwójnego macierzyństwa ile bym chciała. Starszy syn - demon w dzień. Młodszy syn - demon w nocy. I jak tu cholera jasna cieszyć się kiedy snu jak na lekarstwo, starszy ma w dupie co się do niego mówi a młodszy swoimi niemowlęcymi dolegliwościami denerwuje?! Cieszyłam się z tego co mam tuż po porodzie kiedy drugiego synka pokazano mi po cięciu. Mogłam zobaczyć, usłyszeć płacz i pocałować buziuchnę. Nie było mi to dane z pierwszym synem, więc tym razem się popłakałam. Cieszyłam się gdy druga cesarka okazała się lżejsza od pierwszej. Cieszyłam się z tych wszystkich bajerów na oddziale, z tego remontu. I ta radość trwała całe 2,5 tygodnia. Wszystko do momentu w miarę przesypianych nocy, karmienia na żądanie i znów w kime. Teraz mogę o tym pomarzyć a syn zaraz skończy 5 tygodni. Bardzo dużo ulewa, wieczorami dużo się drze, w nocy mało śpi, w dzień nadrabia. Cieszyłam się kiedy urodziłam a teraz nie cieszy mnie nic. I nie wiem czy to wina "posiadania" dwóch chłopców, nieprzespanych nocy, stereotypu wyidealizowanej rodziny składającej się z córki i syna czy promowanie macierzyństwa jako stanu idealnego szczęścia i odpicowanej matki w każdej sytuacji. Może gdybym faktycznie bardziej o siebie zadbała, częściej z domu wychodziła, zmieniła garderobę, dzieciom zapewniła podstawowe standardy życiowe to moje myślenie zacznie widzieć pozytywne aspekty w założeniu rodziny. Jednakże uważam, że internety źle znoszą matki samych synów...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz