środa, 3 stycznia 2018

Nowy rok

Wraz z nowym rokiem przyszło mi pomyśleć nad własnym życiem. Dochodzę do wniosków, że jest ono zbyt nudne jak na teraźniejsze standardy. Mamy ogromną i bezinteresowną pomoc moich rodziców w niemalże każdej kwestii życiowej, brakuje nam jedynie kopa i motywacji do działania. 34 tydzień ciąży a my jesteśmy totalnie w lesie z przygotowaniem się do narodzin naszego drugiego synka. Od świat niemalże każdemu powtarzam, aby wkładał więcej życia w życiu - tak na prawdę tyczy się to też mnie. Nie oszukujmy, choroba odbiera mi siły życiowe i chęci do czegokolwiek. Jednak jeśli nie zacznę pracować nad swoją egzystencją, dalej będę narzekać zamiast cieszyć się tym co mam. A mam na prawdę sporo! Zdrowe dzieci! I nie ważne czy płci męskiej czy żeńskiej! Najważniejsze, że chłopcy są zdrowi, bez żadnych wad genetycznych. O ile mogę już mówić w liczbie mnogiej. Zostały nam 4 tygodnie do donoszonej ciąży, 8 tygodni do terminu. Mam kochającego mnie męża, kochającego nasze dzieci. Mieszkanie umeblowane, ubrania w szafie i jedzenie w lodówce. Parę groszy na koncie rozpływające się w słusznej sprawie, rodziców i teściów blisko. Więc czego nam tak na prawdę brakuje? Spontaniczności i działania. Więcej ruchu, mniej leżenia na kanapie przed telewizorem lub komputerem. Organizacji! Dlatego postanowiłam, że gdy tylko całkowicie wyjdę z choroby, wyleczę także syna i męża z kataru to weźmiemy swoje wspólne życie w garści i wyciśniemy z niego ile się da! Nie tylko podróżami, spacerami, ale również organizacją przestrzeni w której żyjemy - mam na myśli doczesne mieszkanie lub nowe lokum. A na wszystko potrzeba chęci, bo czas i pieniądze zawsze się znajdą!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz