czwartek, 28 września 2017

Od tej chwili...

Targają mną tak skrajne emocje, że powinno być jakieś losowanie albo machina, która zezwala bądź nie na przyzwolenie do płodzenia dzieci. Jeszcze tak nie dawno zaklinałam świat z racji przedłużonych starań o drugie dziecko a dziś pluje sobie w brodę, bo po raz drugi spodziewamy się syna a nie córki. Czy ze mną jest coś nie tak? Czy to świat z jakiś względów uwziął się na mnie?! Podobno Bóg zsyła takie ciężary, które jesteśmy w stanie udźwignąć. Może to próba pogodzenia się ze stanem rzeczy. Póki nie przyjmę do wiadomości tego co los mi zsyła, nie będę miała tego o czym tak na prawdę marzę od początku swoich narodzin. To jakiś test? Jak poradzę sobie z dwójką chłopców + mężem to dostanę upragnioną zabawkę?! Albo popadam w paranoję albo nie dojrzałam do roli bycia matką i powinna maszyna zabronić mi nosić pod sercem dzieci. Lada moment a stuknie mi 28 lat. Czy tak powinna zachowywać się dorosła kobieta i marudzić, bo kolor torebki nie pasuje do koloru auta? Owszem - syna rodzi się dla świata a córkę dla siebie. Chciałam mieć córkę dla siebie. Żeby była podobna do mnie. Ubierałybyśmy się tak samo, czesałybyśmy i plotły wzajemnie warkoczyki. Nie dane było mi to 3 lata temu, nie dane jest mi to teraz. A przyszłość? Kto powiedział, że nie mogę mieć 3 dziecka? To sprawdzian. Z życia. Bóg chce mnie otoczyć mężczyznami bym mogła zaakceptować taki stan rzeczy, pogodzić się z sytuacją, jak również pogodzić się ze swoim wewnętrznym "ja" i przyjąć na klatę z szacunkiem i miłością co daje los. A los mi daje kolejnego pięknego (tak przypuszczam) syna. Nie córkę. Syna. Kolejny nerwowy osobnik, do złudzenia przypominającego brata. Dwóch szogunów. Dla wyluzowania, zaakceptowania i poszanowania. Tym razem się nie dam. Nie dam ulec moim zachciankom i widzimisię. Teraz będę jedyną "różową" kobietą w domu. Od tej chwili będę równie dobrą żoną i matką, przykładem dla moich dzieci, oazą spokoju, cierpliwości i opanowania. Będę czas poświęcać na pracę, dzieci, męża i dom. Będę sukcesywnie pozbywać się niepotrzebnych gratów zawadzających na drodze do szczęścia. Od tej chwili godzę się na to co mi przynosi los i jaki scenariusz pisze mi życie. A życie w Internecie będzie tylko namiastką części całej tej propagandy. Od tej chwili.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz